Forum Rozmaitości (bywa że i) Biblijne Strona Główna


Rozmaitości (bywa że i) Biblijne
Forum serwisu "Rozmaitości Biblijne i nie tylko..."
Odpowiedz do tematu
magda


Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 190
Skąd: Gdańsk
Odpowiedz z cytatem
Nie jestem zbyt biegła w psychologii, często słów "osobowość" i "charakter" używa się zamiennie. Mnie bardziej chyba chodziło o stałość charakteru, gdzie charakter to (wg wikipedii)
Zespół cech wyróżniających dany przedmiot, zjawisko, osobę od innych tego samego rodzaju

Chodzi mi o sam rdzeń, coś, co sprawia, że człowiek jest sobą. Bóg stwarza każdego na swój obraz i podobieństwo, czyli każdy z nas ma ten "pierwiastek boskości" (cokolwiek by to nie oznaczało Smile)
Bardziej chodzi mi o duszę niż o osobowość czy psychikę. Chociaż gdybym miała zdefiniować słowo "dusza", to miałabym problem... (ta def. w wikipedii jest do kitu)

Grypa i choroba psychiczna to po prostu CHOROBY. Rzecz nabyta, nic stałego.

Nie mam pojęcia jakie ciało dostanie ktoś z zespołem Downa- być może będzie nawet wybór jeśli chodzi o ilość chromosomów Smile To akurat wydaje mi się średnio ważne, mogę przyjąć, że to Tajemnica i że Pan Bóg wie najlepiej, co będzie OK.
Natomiast w kwestii psychopatycznych morderców nie będę mówić o Tajemnicy... zdaje się, że sugerujesz możliwość, że to pomysł Pana Boga:


Nie wiem do czego powołał każdego z nas dobry i sprawiedliwy Pan Bóg... Nie mam pojęcia co ma nasz Pan Bóg w głowie i jakie ma motywacje... Wszyscy wszak wiemy, że to tajemnica... Jestem tak jak wszyscy tutaj, przekonany, że jako dobry Tata chce dla nas jak najlepiej i wszystko będzie dobrze..!]

Ja jednak tu mam niemal pewność, że Pan Bóg nie ma żadnych motywacji stwarzając psychopatycznych morderców- po prostu to nie Jego robota... On jedynie dopuszcza, żeby grzech ludzki miał swoje konsekwencje, a to wynika z daru wolnej woli, jakim nas obdarzył. Wszelkie anomalie wynikają z tego, że działamy niezgodnie ze swoją instrukcją obsługi.

Dziwi mnie jeszcze jedna rzecz- że np wdowa czy wdowiec często mówią, że po śmierci spotkają się ze swym małżonkiem czy małżonką... jasne, że się spotkają, ale w zupełnie innym charakterze, bo związek małżeński traci ważność w chwili śmierci jednego ze współmałżonków...
Może włączysz się Sokratesie w sąsiednią dyskusję z Barnabą o echatologiczności małżeństwa? Czy jesteś żonaty?
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij emailAdres AIM
barnaba


Dołączył: 20 Lut 2007
Posty: 12
Odpowiedz z cytatem
Tymi samymi ciałami które mamy TERAZ, czy tymi, które mamy TUŻ PRZED ŚMIERCIĄ?????

Sokratesie Drogi!
Żebym to ja wiedział... Po pierwsze,myślę, że niezależnie od tego, jakie to będą ciała, będziemy się czuli w nich szczęśliwi.Po drugie, radzę raz jeszcze uważnie przeczytać jeden z moich wcześniejszych postów, w których mówię o stosowaniu kategorii czasu do eschatologii. Po trzecie, nie jestem wyrocznią delficką, która w sposób oczywisty powie, co i jak, a chcę Tobie i innym towarzyszyć w refleksji. Po czwarte, polecam (Magdzie w związku z jej eschato-małżeńskimi, problemami także) do studiowania w miarę - jak mniemam - przystępną "Eschatologię" Finkenzellera.
Pozdrawiam, Barnaba
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
magda


Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 190
Skąd: Gdańsk
Odpowiedz z cytatem
Barnabo, znam dość dobrze "Eschatologię" Finkenzellera- ale nie znalazłam tam nic o kwestii małżeńskiej.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij emailAdres AIM
Ciała zmartwychwstanie...
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 2 z 2  

  
  
 Odpowiedz do tematu