Forum Rozmaitości (bywa że i) Biblijne Strona Główna


Rozmaitości (bywa że i) Biblijne
Forum serwisu "Rozmaitości Biblijne i nie tylko..."
Odpowiedz do tematu
Niedziela - Dzień Pański czy Konsumencki???
Ania


Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 2
Skąd: Wrocław
Odpowiedz z cytatem
Chciałabym zaproponować dyskusję na temat pracujących niedzieli... Może Ktoś ma doświadczenia związane z przymusem pracy w niedzielę - bo takie wymogi ma Wasz pracodawca... Jak przeżywacię taki dzień, jeśli idziecie do pracy, jeśli nie możecie uczestniczyć w Eucharystii niedzielnej? Czy uważacie niedzielę za dzień poświęcony Bogu, rodzinie czy jest on dla Was okazją do wyskoczenia na zaległe zakupy do hipermarketu?

_________________
Anna
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćAdres AIMNumer ICQ
magda


Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 190
Skąd: Gdańsk
Odpowiedz z cytatem
Zdarzało mi się pracować w niedzielę- ale to nie przeszkadza przecież w uczestniczeniu w niedzielnej mszy św.
Wiadomo, że nikt nie lubi pracować w niedzielę, więc jeśli pracuje, to pewnie ma ku temu powody.
Zdarza mi się również w niedzielę wyskoczyć do hipermarketu po zakupy. Niezależnie od tego, co robię w niedzielę, jest to jakiś dzień "odświętny"- m.in. ze względu na uczestnictwo w Eucharystii. Czułabym duży dyskomfort, nie mogąc pójść na mszę św. Ale rodzinie bardziej chyba "poświęcam się" w sobotę. Niedziela ma to do siebie, że krąży już nad nią widmo poniedziałku.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij emailAdres AIM
veslao
Site Admin

Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 298
Skąd: Krakow
Odpowiedz z cytatem
Podobno gdzies w Katowicach otworzyli kaplice w markecie. Prawda to? Bo od paru dni jestem poza orbitą... Pan nasz wypedzil targowisko ze swiatyni, a my wprowadzamy swiatynie na targowisko...
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autora
Ania


Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 2
Skąd: Wrocław
Odpowiedz z cytatem
veslao napisał:
Podobno gdzies w Katowicach otworzyli kaplice w markecie. Prawda to? Bo od paru dni jestem poza orbitą... Pan nasz wypedzil targowisko ze swiatyni, a my wprowadzamy swiatynie na targowisko...


Zgadza się, mamy nową kaplicę... otwarto ją na terenie nowopowstającego centrum handlowego, na terenach byłych kopalń. Podobno pomieszczenie, które zostało zaadoptowane na kaplicę to była kopalniana maszynownia... To pięknie, że Kościół wychodzi do ludzi... Nie dziwię się, wkońcu to właśnie centra handlowe ostatnio stały się dla niektórych przybytkiem szczęścia. Czas odwrócić tą tendencję, ale boję się, że to przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego...
Niestety, z racji swej pracy często jestem zmuszona przebywac w takich centrach handlowych właśnie w niedziele. Obserwując te "pielgrzymki" kupujących lub gapiących się tylko na półki z towarem, zastanawiam się dokąd zmierzamy, my, chrześcijanie? Czy rodzice prowadzący za ręce swoje małe dzieci opowiedzieli im w tym dniu o Jezusie, czy zaprowadzili na Mszę Św.? Ilu spośród tych kupujących zanim weszło do sklepu wstąpiło najpierw na Mszę Św., ilu spośród tych, którzy na niej byli będzie teraz dręczyć sprzedawców i wytrząsać się nad nimi bo np.cena towaru jest zbyt wygórowana, bo towar jest w złym kolorze, bo... itp.,itd... Dokąd zmierzamy...? Cóż...
Może ta Kaplica pozwoli chociaż tym zmuszanym do pracy w niedziele zdążyć na Eucharystię... może wtedy to będzie miało sens...?

_________________
Anna
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćAdres AIMNumer ICQ
veslao
Site Admin

Dołączył: 15 Sie 2005
Posty: 298
Skąd: Krakow
Odpowiedz z cytatem
Ten ostatni pomysł jest bardzo ciekawy - kaplica dla pracowników.

W międzyczasie dotarłem do informacji prasowych na temat tego centrum i kaplicy. Ponoć węgierski inwestor miał się wypowiedzieć, że taki hypermarket jest jak miasto i trudno, żeby w mieście nie było kościoła. Ja mam jednak gorsze skojarzenia - z kaplicą szpitalną w zakładzie psychiatrycznym...

Kiedyś do mnie trochę przemawiał argument, że spacer wśród sklepowych półek może być dla wielu odpoczynkiem, relaksem, innym światem, którego są spragnieni wśród codziennego zabiegania. W takiej koncepcji kościół w centrum handlowym wygląda w miarę znośnie. Znając jednak ludzkie skłonności, śmiem przypuszczać, że nagminni niedzielni bywalcy marketów raczej nie wybiorą się na narty, na dłuższy spacer po górach, nie spędzą czasu twórczo. I z biegiem czasu zaczną być problemem dla cywilizacji: brak światła dziennego, brak świeżego powietrza, brak wysiłku fizycznego ostatecznie będą tylko sprzyjać depresjom, zawałom i wylewom u częstych bywalców. Czyli to ma krótkie nogi...

Inna sprawa, oczywista może dla mnie, którego świadoma młodość przypadła na czas komuny i pustych półek sklepowych: w soboty i niedziele sklepy były zamknięte. W poniedziałek były zamknięte sklepy mięsne. A zatem żeby na wtorek mieć do kanapki kiełbasę, trzeba było ją kupić w piątek. I jakoś się uchowała do wtorku bez zmiany barw - mimo komuny... [[Pamiętam kawały o kiełbasie robotniczo-chłopskiej (rano czerwona - wieczór zielona), ale mimo iż kupowaliśmy w ilościach publicznie dozwolonych i tylko to, co było w sklepach - nie zdarzyło się wyrzucić wędliny z racji jej kiepskiej jakości. Dziś jest pod względem jakości dużo gorzej.]]

Ale do rzeczy: jakoś w tamtych czasach, przy marnych lodówkach, dało się kupić kilka dni naprzód i jakoś nikt w domu nie kaprysił, a w soboty i niedziele nie latał po sklepach. Handel sobotnio-niedzielny po prostu wyrabia w ludziach niezaradność, nieumiejętność planowania i za tym idącą przedziwną beztroskę. I potem kiedy trzeba przeżyć niedzielę, zamiast się cieszyć, że jest wolne, trzeba maszerować do sklepu, bo czegoś brakuje... Oczywiście to karykatura, ale znam osobiście jej życiowe realizacje.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćOdwiedź stronę autora
Tomek


Dołączył: 26 Paź 2005
Posty: 8
Odpowiedz z cytatem
Moim zdaniem pomysł z tą kaplicą to trochę tak nie za bardzo. To taki zagłuszacz sumienia. W niedługim czasie spowszednieje nam to na tyle że robiąc zakupy w niedziele w hipermarkecie i korzystając później z kaplicy powiemy że łączymy przyjemne z pożytecznym. Myślę że ci którzy to wymyślili nie myśleli o tym żeby człowieka zbliżyć do Boga, chyba bardziej chodzi tu o reklamę, o kasę itp.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij email
Leszek


Dołączył: 10 Wrz 2006
Posty: 49
Skąd: Mannheim
Odpowiedz z cytatem
Juz sobie postanowilem, ze nie bede brac udzialu w forum.
Ale to co mowi Tomek, jest do rzeczy. To forma reklamy, ta kaplica!!!!
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij email
Tomek


Dołączył: 26 Paź 2005
Posty: 8
Odpowiedz z cytatem
" Nie ważne jak o nas mówią - ważne żeby mówili głośno" czy cos koło tego - to podstawowe założenia dzisiejszej reklamy. Sprawa Kaplicy, wogóle wszystko co związane z kościołem to temat mimo wszystko nagłaśniany. Wystarczy że jeden czy drugi biskup, albo wogóle jakiś duchowny powie że nie powinno być takiej kaplicy w tych sklepach, albo coś takiego podobnego - zaraz wzrosnie liczba odwiedzających te sklepy- jedni z przekory, jedni z ciakawosci. To tak jak z "zakazem" czytania Harrego Pottera cz Leonarda.
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomośćWyślij email
Seba


Dołączył: 29 Lis 2006
Posty: 28
Odpowiedz z cytatem
heh. Temat dawno nieruszany,ale jak ktoś może słyszał w mediach LPR (wyłączmy tu uprzedzenia,lub nieuprzedzenia do jakichkolwiek partii) próbuje przeforsować projekt, by przynajmniej supermarkety były pozamykane w ndz.
Ale to co velaso napisał. Dzisiejszy człek kompletnie nie umie planować, myśleć na przyszłość, a tylko CARPE DIEM., żyje teraz.
Ja chodzenia do sklepu w ndz. wystrzegam się jak ognia. Nie dlatego, że tak w kościele mówią, ale po przejściu pomiędzy tymi przeciążonymi półkami przez różnokolorowe w większości-pierdołki, aż głowa boli i jeśli tak posiedzi się trochę dłużej, to można zapomnieć o "całym bożym świecie" i wpadać w marzenia: to by mi się jeszcze przydało, i to, i to, oooo i może tamto. A sami wiemy, jak piekielnie chodzenie po supermarkecie zabiera czas, a czas na Boga??
W moim domu. Ciągle walczę z tatą, że przecież jeśli nawet pracuje całą sobotę, to ma jeszcze dzieci, żeby mogły zrobić zakupy.
Poza tym. Kompletnie nie szanujemy też innego człeka. Przecież ten pracownik(-ca); jak może ktoś wie, z pampersem musi siedzieć na kasie, bo nie może nic robić poza przesuwaniem artyk. po czytniku. I tak cały dzień.
Jeszcze kwestia samej pracy w ndz. Wiadomo...jeśli utrzymuje się rodzinę, to dziś nie ma wyjścia. A ostatnie msze na mieście np. dominikanie są o 21:20?...więc pójść spokojnie można, nawet jeśli dzieci się ma w domu. Wystarczy tylko chcieć.


Ostatnio zmieniony przez Seba dnia Nie Sie 05, 2007 11:33 am, w całości zmieniany 2 razy
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Seba


Dołączył: 29 Lis 2006
Posty: 28
Odpowiedz z cytatem
Chciałem wnieść może nie tyle poprawkę,co sprostowanie dotyczące tych późnych mszy świętych w ndz. Pisałem tu z myślą o środowisku krakowskim, lub wielkomiejskim. Ale nawet jeśli nie ma mszy tak późno, to przecież są wieczorne msze sobotnie.
Chciałem też powiedzieć,że rozmawiając z dziećmi w szkole często spotykałem się z tym, że jedyne co pamiętają z niedzieli to to, że byli z rodzicami w markecie....ŻENUJĄCE!!!!!!!!!!!
Pozdrawiam
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
radzieckikomandos


Dołączył: 07 Lut 2007
Posty: 59
Odpowiedz z cytatem
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: «Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno?». On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom». I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu».

Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku!». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?». Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

_________________
1% podatku -> www.buremisie.org.pl
Każda! osoba fizyczna osiągająca dochód i płacąca podatek w Polsce może przekazać jego 1 % na Organizację Pożytku Publicznego
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
tytus


Dołączył: 17 Sie 2005
Posty: 62
Odpowiedz z cytatem
Bez przsesady! To nie można zakupów zrobić w piątek albo w sobotę? Przy dzisiejszych wygodach - np. zamawianie wiktuałów przez internet, pizzy przez internet i telefon - markety mogłyby pozostac w niedziele zamkniete. W większości miast np. w Niemczech są zamknięte - tylko jak gdzieś jest uzdrowisko, to wolno miec otwarty market, choć mam znajomych w takiej miejscowosci, i tam akurat zamykają na niedziele. Tu nie chodzi o żadną wygodę klienta - chodzi tylko o to, żeby ściągnąć z niego tyle kasy ile sie da, nawet jeśliby to miało być 10 złotych więcej niż zarobił inny market.

Cała nadizeja w tym, ze ludzie mają ciasne mieszkania - w większości. I wtedy, jak już nakupią za dużo - bo w końcu nie kupują tylko artykułów spożywczych - nie będą mieli gdzie tego wstawić. Smile

_________________
tyt
Ogląda profil użytkownikaWyślij prywatną wiadomość
Niedziela - Dzień Pański czy Konsumencki???
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Odpowiedz do tematu